Kot?!?!

Oto kot Franio

Oto kot Franio u Pana na kolanach


Małe toto, futrzaste, a jeży się i prycha niczym tygrys. I po co to komu było potrzebne? Jest Pan i Pani, jest Asa w ogrodzie, jestem ja w domu. Całkiem wystarczające stado.
A od wczoraj wszędzie czuję ten zapach. Kot na ogół siedzi pod łóżkiem (wie, że ja tam nie wejdę, cykor jeden). Niby jest cichy, ale ten zapach… Denerwujący. Nie pozwalają mi na niego szczekać. Odciągają, gdy chcę powąchać z bliska, a on wszedł na mój teren.
Okropieństwo.
Dzisiaj już było nieco lepiej: w końcu przypomniałam Państwu, że ja tu jestem! Zajmowali się nie tylko tym upiorkiem (nazywają go Franio Tygrysek), ale mną też. Pani poszła ze mną na spacer (wczoraj tylko wypuszczali do ogrodu, a sami w domu zajmowali się kim innym!).
Może się go pozbędą? Bardzo mnie stresuje ta sytuacja.

1 comment for “Kot?!?!

  1. 17.06.2011 at 23:20

    Plamo, to jakaś plaga! U mnie to samo! Wszędzie koty! No dobra, tylko dwa. Aż dwa! Jeden da się nawet pogonić, za to drugi, powiem Ci w tajemnicy, leje mnie pazurami. Pozdrów ode mnie Frania Tygryska! Ojejku, chyba się zapędziłam…
    Debra, bouvierka swojej pani 😉

Dodaj komentarz